22:23

memento {wrzesień}

memento {wrzesień}

Memento z września trochę wcześniej, bo jeszcze zanim ten miesiąc się skończy. Powodem jest jedynie to, że za tydzień o tej porze będą już w swoim pokoju w akademiku w mieście oddalonym od mojego domu o 265 km. I najpewniej 1 października ani w późniejszych dniach po rozpoczęciu roku akademickiego nie będę miała głowy, żeby podzielić się swoimi refleksjami z września z Wami tutaj. Myślę, że przez ten tydzień nie zmieni się za dużo... 

13:26

memento {sierpień}

memento {sierpień}

 s i e r p i e ń 

12:48

memento {lipiec}

memento {lipiec}

Memento (podniośle o nauce) to nowy format na Archiwum. Postanowiłam wprowadzić tutaj nową "serię" wpisów, które będą pojawiać się co miesiąc lub co kilka miesięcy i w których będę dzielić się z Wami tym, czego mnie dany czas nauczył, co sobie uświadomiłam. Pomoże mi to uporządkować sobie trochę to wszystko, czego doświadczę w czasie najdłuższych wakacji w życiu i pierwszego roku akademickiego.

22:49

sprzątanie

sprzątanie

Kiedy w moim życiu,  w mojej głowie pojawia się chaos,  nieporządek,  którego nie potrafię sprzątnąć,  zaczynam sprzątać swoje otoczenie.  Jest coś chyba terapeutycznego w tym. Po ułożeniu ubrań w szafie i na półkach,  książek,  wytarciu kurzy,  często poprzestawianiu nawet wielu rzeczy czuję się odrobinę lepiej i mam poczucie,  że chociaż to jestem w stanie uporządkować i ogarnąć.  Często moje porządki sięgają innych pokojów i szoruję łazienkę albo kafelki w kuchni... Najczęściej towarzyszy temu odcinek serialu w tle,  audiobook lub zwyczajnie muzyka. I przyznaję,  że nie wiem,  jak to się dzieje,  ale strasznie się przy tym wszystkim wyciszam. A może to wyciszenie przychodzi już przed sprzątaniem?  W każdym razie, kiedy wkracza maniakalne sprzątanie,  a często pojawia się jeszcze zanim uświadomię sobie, co i po co robię, wiem,  że coś się dzieje i moja podświadomość próbuje mi przekazać,  co jest grane. I w takie dni,  gdyby ktoś zapytał mnie,  jak się czuję,  odpowiedziałabym "pusta, wyszorowana od środka" albo nie odpowiedziałabym,  bo nie umiałabym w tamtej chwili określić tego poczucia. I nie wiem, czy sprzątaniem próbuję tę pustkę uzupełnić czy wręcz przeciwnie - ona się pojawia podczas mojego sprzątania. Zupełnie jakby ktoś wybrał mi wszystko z klatki piersiowej i zostawił tam czarną dziurę, a ja się cała w tą dziurę zapadała.

21:17

piękno [ene due #2]

piękno [ene due #2]

Wschodzące słońce. Rosa na trawie. Świeże, rześkie powietrze rankiem. Gra światła na ścianie, kiedy promienie słoneczne wpadają przez okno. Świeża pościel, w której się budzisz. Pyszne jedzenie. Zapach i smak śniadania, cokolwiek to jest. Nie ma znaczenia czy jajecznica ze szczypiorkiem, czy tosty z masłem orzechowym. Mural za oknem. Bukiet polnych kwiatów. Dotyk ciepłej posadzki, kiedy stawiasz bose stopy na płytkach na nagrzanym w słońcu balkonie. Truskawki, sałata albo pomidory, wyhodowane na nim w środku miasta. Śpiew ptaków za oknem. Deszcz meteorytów. Odpowiedź, kiedy prosisz o pomoc. Zmarszczki w kącikach oczu, kiedy się uśmiechamy. Zaznaczanie cytatów prawie na każdej stronie w ulubionej książce.  Rozmowa z przyjaciółmi - minutę, kilka minut, godzinę, kilka godzin. Uczucie, że jesteś rozumiana. Przytulanie się. Zasypianie pozytywnie zmęczonym po całym dniu spędzonym na powietrzu. Muzyka z lat 50. i 60. Uczucie, kiedy wyciszamy się po długim płaczu. Chłodna strona poduszki w gorącą noc. Zapach świeżo skoszonej trawy. Lody w ulubionym smaku. Zapach wilgotnej ziemi po deszczu. Trzymanie nowego życia na rękach. Śmiech ukochanych osób. Suszone kwiaty. Niespodziewany list. Huśtanie się na huśtawce nawet kiedy jesteś już na nią za duży. Spacery donikąd. Sernik, brownie albo szarlotka - no co kto lubi, prawda? Ulubione kwiaty (dla mnie piwonie) i ich zapach. Turlanie się z górki po trawie. Stare zdjęcia, na których pokazujesz swój szczerbaty uśmiech albo na palcach, ile masz lat. Małe potomstwo zwierząt. Wyraz twarzy kogoś, kiedy mówisz mu komplement. Jedzenie obiadu na śniadanie. Chodzenie boso po trawie. Chodzenie boso po piasku. Pierwsze pąki na drzewach, kiedy wszystko dopiero budzi się do życia. Jedzenie obiadu z rodziną. Zapach drewna, trocin. Spotkanie z przyjaciółmi, których nigdy nie widziałeś na żywo albo których nie widziałeś przez lata. Jedzenie na świeżym powietrzu, kiedy wszystko smakuje dwa razy bardziej. Pikniki. Lemoniada z lodówki, kiedy doskwiera upał. Bycie przywitanym przez naszego pupila o poranku. Pełne czułości buziaki w czoło (najlepsze na świecie). Uśmiech na ludzkiej twarzy, nieważne, ile mamy lat i jaki kolor skóry albo ile ważymy, taki, że uśmiecha się cała twarz. Sposób, w jaki patrzą na siebie nowożeńcy. Dziadkowie, którzy po 60 latach małżeństwa nadal patrzą na siebie z ogromną miłością i trzymają się za ręce, jak wtedy, kiedy zakochali się w sobie po raz pierwszy. Uczucie, kiedy wracasz do domu po długim wyjeździe i wreszcie śpisz w swoim łóżku. Rozmowy z dziadkami. Piegi na twarzy. Rozkoszne noworodki, które się śmieją. Moczenie nóg w wodzie. Muzyka, która sprawia, że masz gęsią skórkę.  Zapach nowych książek. Zapach starych książek. Poczucie bezpieczeństwa w czyiś ramionach. Kolorowe tęczówki w oczach człowieka. Mroźne malowidła na oknach. Las obsypany śniegiem. Ogromne zaspy. Islandia. Owoce jedzone prosto z drzewa albo krzaczka. Dołeczki w policzkach. To, że jesteśmy dla kogoś ważni. Góry. Radość kogoś, komu zrobimy niespodziankę. Spełnienie marzenia. Zachód słońca. Ciepłe letnie noce spędzone poza domem. Gwiaździste niebo. Widzieć, jak dorasta Twoje młodsze rodzeństwo, siostrzeńce albo bratanki.Twarz kobiety bez makijażu. Jej dziecięce oczy bez tuszu do rzęs. Śnieg roztapiający się na wiosnę. Muzyka, która wycisza i uspokaja. Zapach obiadu tuż po wejściu do domu. Kiedy tata traktuje swoją córkę jak księżniczkę. Kiedy mama traktuje swojego syna jak księcia. (Bez przesady, oczywiście) Kobiety w ciąży, noszące przez 9 miesięcy pod serduszkiem, drugie serduszko albo nawet dwa. Zapach słońca na skórze pod koniec lata. Ciepła herbata, kiedy wracamy zmarznięci do domu. Przegadane do rana noce. Mama, która mimo zmęczenia zrobi ci kolację. Kiedy przestajesz za czymś tęsknić, bo masz to, choć przez chwilę. Kiedy ktoś zna Cię tak dobrze, że nawet gdy wysyłasz uśmiechające się buźki, on pyta, co się dzieje. Cynamonowe ciasteczka. Ciepłe mleko z miodem. Zapach pierników przed świętami. Troska rodziców o dzieci. Pole słoneczników. Popcorn. Ognisko z bliskimi. Niebo - gładkie błękitne, z pokłębionymi białymi chmurami, z ciemnymi burzowymi chmurami, fioletowo-różowe podczas zachodu słońca, szare w pochmurne dni. Bukiet kwiatów od chłopaka w ręku dziewczyny. Trzymanie się za ręce w geście miłości, nie przynależności. W geście mówiącym "jestem z nim połączona, a on jest ze mną, jesteśmy jednością", a nie "on jest mój, a ja jestem jego, nie waż się choćby spojrzeć". Skóra gładka po goleniu. Puste mieszkanie, w którym możesz zacząć wszystko od początku, od nowa.

Zastanawialiście się kiedyś, jak wiele piękna umyka naszym oczom w codziennym życiu? Jak wiele przeoczamy w tym biegu, w wyścigu szczurów? Chciałabym, żebyśmy wszyscy zwolnili choć na chwilę i zaczęli częściej doświadczać tego piękna.

Uważam, że każdy z nas jest piękny. W każdym z nas tkwi piękno. Może czasami nie potrafimy go odkryć, ale jestem pewna, że jest ktoś, kto widzi choćby jego namiastkę w Was. Bo wszyscy jesteśmy PIĘKNI!!!


Pssst... Zdumiewa mnie zawsze fakt, że kiedy kogoś pocieszam, mam w sobie ogrom pozytywnej energii. Nawet nie wiem, skąd ona się bierze. Nagle jestem w stanie napisać, coś tak optymistycznego, że nie brzmi to wcale, jakbym pisała to ja. Natomiast, kiedy sama jestem w dołku, źródło dobrej energii chyba zostaje zasypane moim złym humorem. I tak samo jest, jeśli chodzi o piękno. Potrafię je dostrzec w każdym i we wszystkim. Ale we mnie nie widzę go wcale.

Dostrzegajcie piękno w otaczającej Was rzeczywistości. Bądźcie za nie wdzięczni i dzielcie się nim z innymi. Bądźcie piękni!!!

Ściskam i przesyłam buziaki 💕

PS
Dziewięć z tych wszystkich zdań powstało przy pomocy. Dziękuję, dziewczyny! Przesyłam mnóstwooo miłości jeszcze raz! 💕

18:39

tęsknota [ene due #1]

tęsknota [ene due #1]

Tęsknię za dzieciństwem, kiedy moim największym problemem było to, że ulubiony golf jest za mały i trzeba go oddać. Tęsknię za całymi dniami spędzanymi z rówieśnikami w piaskownicy i powrotami do domu tylko na jedzenie. Tęsknię za dobranockami. Tęsknię za wyścigami, zabawą w"Baba Jaga patrzy" i "Mamo, mamo, ile kroków do Ciebie?". Tęsknię za lodami miętowymi z Leadera Price - tego smaku nigdy nie odnalazłam. Tęsknię za rodzinnymi wyjazdami nad wodę. Tęsknię za niezwracaniem uwagi na swoje ciało. Tęsknię za zupą owocową jedzoną w szkole. Tęsknię za tatą, który kupował mi zestaw 64 kredek świecowych. Tęsknię za nauką w gimnazjum, kiedy myślałam, że nie mam wolnego czasu, a potem poszłam do liceum i okazało się, że miałam go całkiem sporo. Tęsknię za spacerami z nim. Tęsknię za swoją świnką morską. Tęsknię za Krakowem, który kocham. Tęsknię za spotkaniami z nim i oglądaniem razem filmów. Tęsknię za czasem, kiedy miałam wiele energii i zapału. Tęsknię za pierogami z jagodami. Tęsknię za kimś, kto okazał się kimś zupełnie innym.  Tęsknię za podróżowaniem kilka godzin w samochodzie nad morze. Tęsknię za pluskaniem się w basenie w ledwo ciepłej wodzie. Tęsknię za jedzeniem słodyczy bez konsekwencji widocznych na wadze. Tęsknię za spaniem na łóżku piętrowym. Tęsknię za oglądaniem seriali do nocy. Tęsknię za jedzeniem śniadania na tarasie. Tęsknię za czasem, kiedy po zimie przychodziła wiosna, a nie od razu lato, jak teraz. Tęsknię za podjadaniem malin prosto z krzaka. Tęsknię za swoją pogodnością i gotowością na wszystko po przyjściu do liceum. Tęsknię za rozmowami do późna. Tęsknię za czasem, kiedy nie miałam obsesji na punkcie własnego ciała, zanim zaczęło się to wszystko. Tęsknię za czytaniem po raz pierwszy ulubionych książek. Tęsknię za słowami, które sprawiały, że czułam się ważna. Tęsknię za długimi włosami. Tęsknię za psychoterapią. Tęsknię za sylwetką sprzed głodówek. Tęsknię za wolno płynącym czasem. Tęsknię za wymienianiem w szalonym tempie wiadomości na konferencji, aż zacinał się telefon. Tęsknię za Teen wolfem. Tęsknię za pochłanianiem książki za książką, leżąc na leżaku. Tęsknię za cukiniowymi ciastkami. Tęsknię za oglądaniem razem bollywoodzkich filmów z rodzicami. Tęsknię za jesiennym słońcem. Tęsknię za ubieraniem się w swetry. Tęsknię za herbatą z cytryną robioną przez mamę. Tęsknię za swoim zwariowanym zainteresowaniem sztuką. Tęsknię za wiarą, że kiedyś zostanę projektantką mody. Tęsknię za przytulaniem się. Tęsknię za bliskością. Tęsknię za możliwością napisania Ci wszystkiego, co siedzi mi w głowie. Tęsknię za umiejętnością mówienia o sobie. Tęsknię za wiedzą, co czuję. Tęsknię za brakiem pustki w środku. Tęsknię za nieodczuwaniem tęsknoty za Tobą. Tęsknię za nieskazitelną cerą. Tęsknię za niepotrzebowaniem malowania się. Tęsknię za czasem, kiedy nie musiałaś się o mnie martwić. Tęsknię za pisaniem opowiadań. Tęsknię za marzeniem, że kiedyś napiszę coś tak dobrego, że będę mogła to wydać. Tęsknię za huśtaniem się na huśtawce przed blokiem. Tęsknię za wstawaniem wcześnie rano i czytaniem w łóżku. Tęsknię za śniadaniem robionym przez babcię. Tęsknię za robieniem pikników w cieniu. Tęsknię za ciszą w lesie. Tęsknię za racuchami z jabłkiem, które czekały na mnie po powrocie ze szkoły. Tęsknię za swoją głową bez całego tego szumu.

A za czym Ty tęsknisz?

16:12

dotyk, przytulasy i inne bliskości

dotyk, przytulasy i inne bliskości

Szukając zdjęcia do tego wpisu, natrafiłam na tyle wspaniałych, że nie wiedziałam, które wybrać... Więc postanowiłam przemycić jakoś wszystkie. No i zrobiłam porządny re-search, więc trochę czytania będzie. 

Każdy normalny człowiek potrzebuje kogoś. Potrzebujemy być blisko. Skóra potrzebuje skóry. 

Każdy z nas potrzebuje czułości. Każdy z nas potrzebuje dotyku. I chodzi mi tutaj o ten dobry dotyk!!! Zwróćcie uwagę, jak wielką rolę odgrywa kontakt dziecka z matką tuż po porodzie. Jak ważny jest dotyk skóry do skóry. To naturalne. Badania mówią, że wpływa to na polepszenie więzi między matką i dzieckiem.

Tak więc już od pierwszych dni tej bliskości pragniemy. Zauważcie, że większość małych dzieci chce się przytulać do wszystkiego, co się rusza. Są jeszcze na tyle śmiałe, że swoją potrzebę bliskości zaspokajają na bieżąco, zanim urośnie do kosmicznych rozmiarów. Tylko wraz z wiekiem po drodze większość z nas gubi gdzieś tę śmiałość. Tylko niewielki odsetek jest zdolny do spontanicznego przytulania. Zamiast tego izolujemy się i choć wewnętrznie czujemy ogromną potrzebę bliskości, nie umiemy o nią poprosić. 

Obserwacje prowadzone w XX wieku na grupie dzieci z sierocińca pokazały, że dotyk jest nie tylko ważny do prawidłowego rozwoju, ale także w ogóle do życia. Po raz pierwszy uwagę na to zwrócił Rene Spitz - węgierski psychiatra. Porównał on wtedy rozwój dzieci z dwóch żłóbków: żłobka więziennego, w którym dzieci na co dzień miały kontakt z matkami i były przez nie przytulane, i żłobka przy sierocińcu, prowadzony przez siostry zakonne, które dbały o dzieci pod względem higieny i odżywiania, ale nie przytulały maluszków. Węgier zauważył, że śmiertelność w drugim żłobku była straszliwa. Umierało co trzecie dziecko, podczas gdy w żłobku więziennym ani jedno. Dzieci z obu grup miały takie same warunki życia, a jedyną zmienną był tutaj dotyk... Dalsze obserwacje pozwoliły stwierdzić, że nieprzytulane dzieci wolniej przybierają na wadze i są mniej odporne od przytulanych.


W 1994 roku Mary Carlson ze swoim mężem Feltonem Earlsem i psychologiem dziecięcym postanowili sprawdzić, czy "siniaki w mózgu" (tak nazwali zmiany w tym organie) spowodowane brakiem dotyku można zaleczyć. Przeprowadzone obserwacje pozwoliły stwierdzić, że tak! W sierocińcu, w którym one się odbywały, w jednej z grup zwiększono liczbę opiekunek tak, żeby na czworo dzieci przypadała jedna, a nie na dwadzieścioro. Wyniki tego badania pokazały, że u dzieci tych obniżał się poziom hormonu stresu w ciągu dnia, który u dzieci z drugiej grupy (nieprzytulanych przez opiekunki) utrzymywał się na stałym poziomie przez całą dobę. 

Przytulanie, całowanie, dotykanie, wyzwalając oksytocynę, wywołuje reakcję chemiczną, która pomaga obniżyć ciśnienie krwi, co z kolei zmniejsza ryzyko chorób serca i przyczynia się do zmniejszenia stresu i niepokoju. ~ Katarzyna A. Connors, trener i terapeuta

Oksytocyna hamuje działanie części współczulnej autonomicznego układu nerwowego, odpowiedzialnego za ucieczkę lub walkę w chwili niebezpieczeństwa. Ale co to dokładnie znaczy? Pozwala nam poczuć się bezpiecznie. A więc poczuć się bezpiecznie w czyiś ramionach... 

Żadna forma życia nie miałaby szans na samodzielną egzystencję bez zmysłu dotyku, dlatego też w przyrodzie nie spotyka się zupełnego braku tego zmysłu. ~  dr Martin Grunwald 

Wyrzutowi oksytocyny nie sprzyja tylko dotyk obcej osoby, ale nawet przytulanie siebie przez nas samych, przytulanie maskotki czy zwierząt. To właśnie tulenie tych ostatnich wykorzystuje się w wielu terapiach. 



Jeśli chodzi o bliskość, wystarczyłoby mi przytulanie. To nie jest tak, że nie mam ochoty na kontakt fizyczny. Pewnie, że tego potrzebuję, chyba każdy potrzebuje. Mam ochotę się wtulić, tak z całej siły, w kogoś, komu mogę zaufać (...). Chciałabym pozostać w tej pozycji wiele, wiele godzin, aż spłynie ze mnie cały gniew, bunt, cały ten cholerny, wielotonowy smutek.

Skoro przedstawiłam już wam całą tą skomplikowaną medyczną stronę, to teraz czas na trochę prywaty...
Ja w swoim świadomym życiu przeszłam przez różne etapy wrażliwości na dotyk. Pamiętam, że kiedy moja nienawiść do siebie i swojego wyglądu była ogromna, każdy dotyk drugiej osoby działał na mnie odstraszająco i przypominał mi o moim poczuciu obrzydzenia do samej siebie. Z czasem jednak mimo tej wewnętrznej niechęci, po pójściu do liceum trochę się to zmieniło. Zaczęłam w końcu przytulać się do innych i okazało się, że przez tyle czasu izolacji baaaardzo tego potrzebuję. I choć teraz nie jestem na tyle śmiała, żeby podejść i bez żadnych oporów kogoś wytulić, to zdarza mi się to częściej. I tak, jak Agnieszka Olejnik powiedziała (cytat tuż nad tym akapitem), właśnie teraz czuję ogromną potrzebę wtulenia się w kogoś i nieruszania się dopóki cały mój stres, ból, złość i przygnębienie po prostu nie znikną. Bo mój pies prawdopodobnie ma mnie już dosyć, a moje ręce nie działają już... Zamiast tego dostaję jeszcze kolejne zranienia, od osób, które nie powinny tego robić... 

W tym wpisie chciałam uświadomić wam, jeśli jeszcze tego nie wiedzieliście, że przytulasy są ogromnie ważne w naszym życiu i powinny być dodawane do wszystkiego. Na powitanie, na pożegnanie, przy składaniu życzeń, przy podziękowaniach za coś i jeszcze w wielu wielu innych sytuacjach, które aktualnie nie przychodzą mi do głowy. Pamiętajcie, żeby wymieniać chociaż 4 uściski w ciągu dnia, choć osiem jest preferowaną liczbą (badania badania badania). Kończę ten naukowy bełkot i zostawiam was z refleksjami, kiedy ostatni raz kogoś mocno przytuliliście. 

Miłego popołudnia! 
Ściskam najmocniej!!
Ana  


Copyright © 2016 Archiwum , Blogger